Niezwykłe zdjęcie.

21. 01. 14 r. Warszawa.

  • Byłem w kościele i dostałem wizję.
  • Jestem znowu na polu, w oddali widzę miasto i strumień idących w jego kierunku czarnych demonów. Wiem, że chcą oni zaatakować ludzi i więc zaczynam ich wybijać swoim mieczem. W jednej chwili zrobiłem się wielki i jednym ciosem przecinając ich w pół położyłem wszystkich, natychmiast zamienili się w popiół.
  • Schodzę piętro niżej pod ziemię, przechodzę poziomy likwidując wszystkich po kolei, likwiduję też tę wielką postać z mackami na głowie. Dochodzę znowu do jaja i patrzę na nie wkurzony. Mam świadomość, że mogę go zniszczyć, ale nie wolno mi. Wtedy z góry z dziury wysuwa się wielki wąż i otwiera paszczę, mieczem ucinam mu głowę. Wracając do jaja zobaczyłem, że tak jak było ono wcześniej żyjące, tak stało się matowe i bez połysku, wiedziałem, że umiera.
  • Zrozumiałem, że zabijając węża źle zrobiłem. Po cichu chciałem prysnąć, że to niby nie moje dzieło. Pojawiła się wielka biała ręka i nasunęła się na to jajo, napełniła go znowu życiem. Wtedy słyszę głos;
  • Nie wolno ci tego zrobić, stanie się wielkie nieszczęście.
  • Mój miecz, którego miałem z boku chciał sam odlecieć, ledwo go zatrzymałem. Dali mi go, a teraz chcieli mi go zabrać. Chyba nie dojrzałem, żeby mieć miecz.

25. 01. 14 r. Szczecin. 

Oglądaliśmy w Tv program o nieruchomościach i zadałam pytanie Piotrowi, gdzie chciałby mieć swój dom… a on nie odrywając oczu od komputera odpowiedział mechanicznie i bez zastanowienia;

  • Mój dom nie tutaj.

Po chwili ocknął się i spytał zdziwiony;

  • To ja powiedziałem? To nie byłem ja – i patrzył na mnie z szeroko rozwartymi oczami.

Mój dom nie tutaj”….ten dobór słów jest nieprzypadkowy. Wierzę, mam nadzieję, że jego dom, nasz prawdziwy dom…. jest na Górze.


26. 01. 14 r.  Szczecin.

Była 21.45, oglądałam film w TV, a Piotr pracował na komputerze. Usłyszałam w głowie;

  • Zobacz zdjęcie.

Nawet mnie to nie zdziwiło. Podeszłam do stołu, gdzie leżał mój telefon i mówię do Piotra, że muszę sprawdzić zdjęcie. On spojrzał na mnie z zaciekawieniem, ale zaraz wrócił do komputera. Na święta dostałam Iphona 3 i narobiłam oczywiście wiele zdjęć. Opcja w tym telefonie jest dla wszystkich jasna, przesuwa się zdjęcia palcem. Tak też zrobiłam. Miałam kilkadziesiąt zdjęć, a szukałam intuicyjnie tylko jednego. Wiedziałam czego dokładnie szukam, choć nie wiem skąd to wiedziałam. Ktoś mną ewidentnie kierował. W końcu miałam to czego szukałam. To zdjęcie zrobione 11 stycznia oglądałam kilkanaście razy, a dopiero po powiększeniu zauważyłam to, co powinnam wtedy zauważyć od razu.

sFX66T1

11 stycznia odwiedzili nas syn i córka ze swoimi partnerami. Córka chwyciła mój telefon i zrobiła 4 zdjęcia. Te dwa dzieli zaledwie 1-2 sekundy. A tylko na pierwszym wisi coś w powietrzu pod sufitem. Pokazałam to Piotrowi, oczywiście był w szoku. Pode mną ugięły się nogi, nie sądziłam, że kiedykolwiek uda się sfotografować tego, z którym walczymy od kilkunastu lat …. Oczywiście zdjęcie jest jakie jest, wydobyć w komputerze z niego coś ostrzejszego jest ograniczone.

vRDpN84

Stopniowe powiększone zaznaczonego w kółku miejsca. Zdjęcie po dopasowaniu automatycznym.

12

I jeszcze w wersji czarno – białej.

Zdaję sobie sprawę, że sfotografowanie czegoś takiego jest niezmiernie rzadkie. Dlatego głęboko się zastanawiam, dlaczego jest mi dane zobaczyć te wszystkie rzeczy na własne oczy? Ciągle zadaję pytania chcąc to wszystko zrozumieć… Czy chodzi o to, by mnie przekonać, czy o to, by pisząc ten dziennik przekonać innych? Dlaczego gacek jest … zielony? 

Często zastanawiam się nad wszystkim co się wydarzyło i co się ciągle dzieje. Gdybym miała komuś o tym opowiedzieć musiałabym zacząć od tego, że w rzeczywistości ta cała historia nie jest o Złym, to przepiękna historia o Bogu, o jego przenikliwej mądrości i bezwarunkowej miłości do człowieka. To kronika wydarzeń, które są świadectwem istnienia drugiego świata, Boskiego świata, którego wprawdzie nie widzimy, ale który po prostu jest tuż koło nas. Po raz kolejny odczuwam wielką pokorę wobec wszechwiedzy Boga.

Kiedy rozmawiamy o tym z Piotrem zazwyczaj kończy się tak, że milczymy zagłębieni w swoich myślach. Piotr widział znacznie więcej niż ja i ma naprawdę dużo więcej powodów, by milczeć. Nam po prostu brakuje słów… 

Przez wiele miesięcy prosiłem, bym mógł Go zobaczyć. 3 -4 lata później w wizji zobaczyłem Jego oczy. Zobaczyłem jak stworzył cały wszechświat, zobaczyłem to w jednym jego spojrzeniu.

Oczy pełne mądrości, ale i sprawiedliwości, był w nich niesamowity spokój. Słów mi brak, one po prostu patrzyły w takim spokoju, zawierały wszystko, wiedzę, mądrość. On wszystko wie. A Chrystus jest czystym dobrem i miłością.



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku.