Jasnowidz ze Szczecinka.

By nie mieszkać z teściami wynajmujemy mieszkanie. Piotr zakłada ze wspólnikiem małą produkcyjną firmę. Wydawało się nam, że interes będzie wielce intratny, ale znowu od początku nie było tak, jak sobie zaplanowaliśmy. Kupione maszyny ciągle się psuły, dodatkowo sukcesywnie spadał popyt mimo, że Piotr coraz częściej wyjeżdżał w głąb Polski szukając nabywców. Zostawałam sama w wynajętym mieszkaniu na kilka dni i zajmowałam się dziećmi. Sytuacja wyglądała coraz gorzej, beznadziejnie.

W rozmowie ze znajomą usłyszałam o szkole w Szczecinie, w której można było studiować wieczorowo. Pomyślałam, że siedząc z dzieciakami w domu mogę też jednocześnie nie marnować czasu i się uczyć, poprosiłam moją mamę o pomoc w płaceniu za czesne. Później przeczytałam informację, że najlepszy student jest zwolniony z opłat za czesne, postarałam się więc i po roku moja mam miała moje czesne już z głowy.

Nie jestem osobą, która łatwo zawiera znajomości, a tym bardziej przyjaźnie, właściwie to nie mam przyjaciół, ponieważ słowo przyjaciel znaczy dla mnie bardzo wiele. Jednak z jedną osobą zbliżyłyśmy się szczególnie. Pewnego dnia podała mi namiary do ponoć świetnego wróżbiarza i jasnowidza mieszkającego w Szczecinku. Nie prosiłam jej o to, sama wcisnęła mi jego adres do ręki. Pomyślałam wtedy … dlaczego nie ??? Chciałam go odwiedzić, bo czułam, że może nam pomóc. Czasami człowiek potrzebuje oceny sytuacji kogoś zupełnie z zewnątrz.

Jechałam do niego podekscytowana w przeciwieństwie do Piotra, który wydawał się sceptyczny i nieufny. Jego ścisły umysł nie tolerował tego typu fanaberii. Jasnowidzem okazał się starszy, schorowany mężczyzna. Jego mieszkanie było naprawdę nędzne i pełne religijnych obrazków. Jego bieda zdziwiła mnie, ponieważ myślałam, że osoby obdarzone takim darem pomagają przede wszystkim sobie. No cóż…. wtedy naprawdę wiedziałam niewiele.

Mężczyzna zaprosił nas do małego pokoju, gdzie na jego prywatnym biurku leżała sterta listów. Jak przyznał później, to były listy z całego świata od różnych ludzi z prośbą o pomoc. Znowu się zdziwiłam, bo nie miałam pojęcia, że był tak znany. W skupieniu wziął do ręki talię zwykłych kart i rozłożył je w sobie znanym układzie. Po chwili zaczął mówić spokojnie i konkretnie. Nigdy później nie spotkałam nikogo, kto rzucałby tak faktami jak on…. jakby czytał gotowe CV !!! To było niezwykle. „Jak on to robi?”…pomyślałam.

Kiedy zaczął rzucać informacjami było ich tak dużo, że nie mogłam wszystkiego zapamiętać. Na koniec seansu wróżbita przytulił mnie do siebie bez słów. Zdziwiło to nas.

Po chwili jasnowidz zaczął rozkładać karty bezpośrednio Piotrowi, był przy tym bardzo radosny i dowcipny nawet. Właściwie mówił to samo co mnie, co wcale nie dziwi, jeśli jako małżeństwo jedziemy na jednym wózku, ale dorzucił tym razem poważnym tonem jeszcze zagadkowe słowa;

  • Będzie miał Pan kłopoty ze zdrowiem zaraz po czterdzieste. Tylko od pana zależy, czy będzie chciał Pan żyć, czy nie.

Zdenerwowaliśmy się. Mężczyzna nadal w milczeniu rozkładał karty. Nagle jednak wyprostował się i zesztywniał, złożył szybko karty i wstał. Nie patrząc nam w oczy powiedział, byśmy wyszli. Nie chciał się z nami nawet pożegnać !!! Byliśmy w szoku, jego zmiana była w zachowaniu była diametralna!!! Wracaliśmy do Szczecina w milczeniu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że zobaczył coś, czego nie chciał nam powiedzieć. Ale co? 

Przez długi czas wspominaliśmy to wydarzenie, ale życie zrobiło swoje, przyziemne problemy zdominowały nasze myśli. Nie mieliśmy pieniędzy, czasami zastanawiałam się czy kupić podpaski czy chleb. Nie wchodząc w dalsze szczegóły naszej egzystencji sytuacja w pewnym momencie była przygnębiająca.

I wtedy dochodzi do kolejnego spotkania z „nieznanym”. Pewnego dnia, w pewnej chwili doznaję znowu dziwnego uczucia. Prostuję się i nagle mówię szybko „jak robot”;

  • Nie martw się , zobaczysz, jeszcze będziesz pracować w Warszawie, będziesz chodził w garniturach !

Konsternacja…. to było tak niedorzeczne, że Piotr zaczął śmiać się na cały głos. Ale moja pewność tego, co powiedziałam była absolutna. Miałam wrażenie, że ktoś przemawia za mnie. Intuicja? Olśnienie ? Co to w ogóle było?

Na początku było zdziwienie.

Żałuję, naprawdę bardzo żałuję, że nie zaczęłam spisywać od razu, od pierwszego dnia, kiedy wszystko się zaczęło. Jednak nie zdawałam sobie wtedy sprawy, jak bardzo jest to ważne i jak może być ulotne z pamięci. Dlatego najpierw muszę cofnąć się do początku.

Na dobre zaczęło się kiedy miałam 1994 roku, ale znacznie wcześniej przeżyłam coś, co mogło być zwiastunem przyszłych wydarzeń. Mając 12 lat, pewnego dnia leżąc jeszcze w łóżku w panującej dookoła ciszy usłyszałam wyraźnie męski głos. Nie był to głos, który się słyszy z zewnątrz jak na przykład z radia, ale dochodził ze środka głowy. !? Wiem jak to brzmi i niejeden psychiatra miałby tutaj wiele do powiedzenia, ale chciałabym w jakiś logiczny sposób to opisać.

Kiedy zakładamy dobrej jakości słuchawki na uszy i włączamy np. muzykę słyszymy w swojej głowie wyłącznie muzykę. Odcinamy się od szumu otaczającego nas świata. Tak było i wtedy. Zapadła absolutna cisza i usłyszałam jedynie ten głos, który miałam wrażenie wydobywa się z wnętrza głowy. Tak jakby nie było tam mózgu. To było zdumiewające doświadczenie. Męski, bardzo wyraźny, rzeczowy, ale jednocześnie bardzo głęboki i ciepły głos. Taki, któremu się ufa… Usłyszałam wtedy;

  • Zaufaj losowi.

Powinnam się wtedy przestraszyć, spanikować, ale było wprost przeciwnie. Ogarnął mnie tylko spokój. Kiwnęłam tylko głową, że rozumiem. Kiedy po chwili doszło do mnie co się właśnie zdarzyło, po prostu byłam zdziwiona. Wkrótce o tym zapomniałam, ale z perspektywy czasu myślę, że to był pierwszy element układanki, którą sklejam do dzisiaj.

Mając 18 lat poznałam Piotra. Przyszedł do mnie do domu, a właściwie do mojej mamy, która była świetną kreślarką, a on przygotował pracę magisterską na politechnice.

Otworzyłam mu drzwi. Otworzyłam drzwi przeznaczeniu.

Piotr oświadcza mi się dokładnie po 2 tygodniach od pierwszej randki. Po roku jesteśmy małżeństwem. Po kolejnych 9 miesiącach rodzi się dziewczynka, po 3 latach chłopiec. Plany zawodowe Piotra od początku były jasno sprecyzowane, miał być marynarzem. Tak się jednak nie stało.

Nieoczekiwanie odmówiono mu zatrudnienia bez podania jakiekolwiek przyczyny. Był to niewątpliwie dotkliwy cios, tym bardziej, że nie był w stanie tego zrozumieć. Jego wiara i pewność siebie gdzieś się ulotniła i w panice przez wiele miesięcy poszukiwaliśmy pracy wszędzie, gdzie wykształcane Piotra mogłoby być potrzebne. Nie udało się. Nigdy nie zapomnę tego uczucia bezsilności i bezgranicznego zwątpienia, które nas ogarnęło. To mnie nauczyło nie planować niczego i nigdy w swoim życiu.

Kiedy chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz o swoich planach”.

Z powodu tych problemów często zasypialiśmy z trudem. Każdy z nas myślał o czymś innym, ale lęki pozostawały. Pewnego dnia Piotr obudził się wyjątkowo gwałtownie;

  • Słuchaj, zdarzyło się coś dziwnego – powiedział podekscytowany i zdenerwowany
  • Usłyszałem wyraźnie męski głos. Mówił do mnie cicho, ale mocno i kategorycznie. I nie mów mi, że zwariowałem! – uprzedził mnie, widząc jaką mam minę.
  • Co powiedział ci ten głos – spytałam niepewnie, nie wiedząc, czego mogę się spodziewać.
  • Zaufaj losowi… powiedział zaufaj losowi.

Zamilkłam. Siedzieliśmy tak oboje na łóżku patrząc na siebie i próbując zrozumieć co się stało. Nie uwierzyłam od razu, ale po chwili przypomniałam sobie, że przecież sama słyszałam kiedyś w głowie męski głos. Czy to znowu ten sam mężczyzna? Piotr wydawał się uspokojony i szczęśliwy. Chciałam żeby w to uwierzył, cokolwiek to było, ponieważ ten „głos” dał mu nadzieję. To mi wystarczyło. Nie przeczuwałam tylko tego, że on już nigdy go nie opuści.

Zaufaj losowi”… zaufaliśmy, czy mieliśmy inne wyjście? Następny element układanki.

Wstęp

 

Inwp

Egzorcyści wyróżniają kilka rodzajów ingerencji demonicznych, od kuszenia po opętanie.

1. Kuszenie do złego

Działanie nadzwyczajne to:

2. Dręczenie (nękanie) diabelskie (vessazione)

3. Obsesje, posiadanie diabelskie (ossessione)

4. Nawiedzenie diabelskie, opresje (infestazione)

5. Opętanie diabelskie (possesione)

Szczegóły ; http://egzorcyzmy.katolik.pl/stopnie-dreczen-diabelskich/

Moje doświadczenia dotyczą pierwszych 4  z wymienionych punktów, które nazwałam Osaczeniem.

Chciałabym się podzielić swoim życiem i doświadczeniem w walce z diabłem.

W pewnym momencie zaczęłam spisywać wszystkie wydarzenia, które ułożyły się w swego rodzaju dziennik lub też pamiętnik. Chcę to udostępnić innym ludziom. Ze względu na to, że historia ciągle trwa, dane personalne występujących tu osób zostały zmienione. Mój dziennik podzieliłam na 2 blogi; osaczenie.pl/wp i rozmowyzniebem.pl/wp. Mój drugi blog będzie uzupełniony z chwilą zapisania tego blogu.

Wszystkie spisane i przedstawione tutaj zdarzenia to nie fikcja, ale same fakty, choć będzie  w to trudno uwierzyć.

W przypadku jakichkolwiek pytań, proszę o kontakt osaczenie.00@wp.pl