Ma pan szczęście, Bóg pana chroni.

26. 03. 12 r. Szczecin.     

Zdarzyło się coś fajnego. Parę dni temu wysłałam list do „Nieznanego świata” z sugestią, by zwrócono uwagę na to, że wiele kursów ezoterycznych niesie ze sobą spore niebezpieczeństwo, że nie wszystko jest dla wszystkich. Samobójcza śmierć Bożeny Figarskiej (metoda Silvy) jest tego przykładem. Napisałam to pod wpływem impulsu, bo nie chciałabym, by ktoś przeżywał to co my. Nie spodziewając się odpowiedzi o dziwo zadzwonił do mnie sam naczelny gazety Marek Rymuszko. To świetne uczucie rozmawiać z kimś, kto to rozumie.

Bożena Figarska nie żyje – autorka , popełniła samobójstwo w 2008 roku. szukałam jakiś informacji o niej , bo wcześniej się nie spotkałam z jej książkami. 5 lat po napisaniu tej książki.

Na okładce widzę energetyczną, ładną kobietę z pięknym uśmiechem. Widać w niej dużo optymizmu i radości. Sama pisała lekkim językiem , jej książkę przeczytałam prawie jednym tchem. Cały czas kołacze mi się pytanie dlaczego tak postąpiła ? W obliczu takiego wydarzenia jej książki są mało wiarygodne. Dziwne jest to tym bardziej , że dużo pisze o samobójstwie , żeby tego nie popełniać, bo dusza wtedy cierpi i jest odpychana przez inne dusze. Może miała jakieś problemy jak zwykły człowiek, ale przecież była wiarygodną osobą , lekarz – psychiatra po medycynie, hipnoterapeuta, ukończyła Silvę w Laredo i była wykładowcą kursu. Zarażała optymizmem i mega energią.

http://metoda-silvy.blogspot.com/2014/03/szok.html#ixzz45d0ACNi5 http://www.integrum-home.pl/forum/viewtopic.php?t=3379


29. 03. 12 r. Warszawa.       

Piotr znowu miał wizję /sen z samochodem.

Jechałem w aucie jako pasażer, siedziałem z tyłu. Samochód prowadził mężczyzna z siwą brodą, był znacznie starszy ode mnie. Prowadził bardzo szybko i chciałem w końcu, żeby zwolnił. Ale mnie nie słuchał i wiedziałem, że nie mam wpływu na to, co się dzieje.

1

To kolejny sen z serii „samochód”. Samochód to symbol naszego życia, albo inaczej; samochód to nasze życie. Wygląda na to, że stery naszego losu przejął Ktoś z ”Góry”, a Piotr nie ma już wpływu na to, co się będzie dziać. Kierowca doskonale wie, dokąd zmierza. Szybka jazda może oznaczać też, że sprawy nabiorą tempa. Ponieważ to jest kolejny sen ze starszym lub mocno dojrzałym mężczyzną z siwą głową i siwą brodą Piotr coraz częściej mówi wprost, że jego życiem kieruje sam Bóg. Za każdym razem kiedy to mówi, opowiada wtedy pewną historię z czasów studiów.

Nie zdałem egzaminu. Profesor (mechanika okrętowa) kazał mi przyjść na poprawkę ustną, ale znowu się nie nauczyłem. Profesor wziął do ręki pióro i chciał mi wpisać do indeksu dwóję…. i tak wisiał nad tym indeksem z piórem w ręku, co przystawia do kartki pióro, to od razu cofa i tak kilka razy. W końcu odłożył pióro i powiedział;

  • Ma pan szczęście, Bóg pana chroni.

Pomyślałem, że zgłupiał. Kazał mi przyjść jeszcze raz, a kiedy przyszedłem nawet mnie nie odpytał, tylko wpisał 3. Do tej pory nie wiem dlaczego tak zrobił.

Taaaa…. Piotr uważa od niedawna, że jego życiem kieruje sam Bóg, a ja to odkryłam już dawno temu. Trudno w to uwierzyć, ale wystarczy uważnie obserwować co się dzieje.


Dzisiaj Piotr miał spotkanie biznesowe w pewnej wojskowej instytucji, chodziło o zakończenie dużego zamówienia. Ponieważ zamówienie jest realizowane od jakiegoś czasu, a w międzyczasie zmieniono szefa tej „firmy” spotkał się z nim dzisiaj po raz pierwszy. Piotr w takich sytuacjach zawsze bardzo się usztywnia i patrzy rozmówcy prosto w oczy. Po pewnej chwili ten mężczyzna ni stąd ni zowąd zaczął płakać …. icon_e_surprised - Kopia

Konsternacja…. Szefowi szybko zrobiło się naprawdę głupio i bardzo się speszył. Zaczął się tłumaczyć, że nie wie dlaczego tak się dziwnie zachowuje. Zaczął mówić, że rodzina jest dla niego najważniejsza, itd …. spowiadał się jak księdzu, jakby coś w nim pękło. Piotr miał ochotę go przytulic i pocieszyć, ale pomyślał, że byłoby to po prostu niestosowne. Pożegnał się i wyszedł. To już kolejny raz, kiedy obcy rozmówca zachowuje się tak dziwnie. Tutaj sytuacja jest dość wyjątkowa, wysokiej rangi wojskowy w mundurze płakał… Pytanie, czy mundur zmienia człowieka? W żadnym wypadku, to ciągle tylko człowiek, z wszelkimi emocjami i problemami, tak jak wszyscy inni.


24. 04. 12 r. Warszawa.         

Piotr myślał, że wraz z przeprowadzką, będzie miał spokój, ale nic z tego. Co prawda w nowym mieszkaniu jest cisza i spokój (na razie icon_rolleyes), ale za to w biurze jest bez zmian. Piotr w pewnej chwili złapał się za rękę, bo poczuł pieczenie. Po chwili pojawiły się znaki ukąszenia lub ogryzienia. Wyglądają jak zwykle, dwa wbite zęby lub kły. Rozstaw między nimi może powiedzieć coś o wielkości istoty, która to zrobiła. Nie jestem jednak przy „odpowiedniej wiedzy”, by to oszacować. 

2

3