Karta przetargowa

29. 09. 06 r. Szczecin.       

Piotr wyjątkowo wyjeżdża do Warszawy o 7 rano, a nie jak zwykle o 17.00. Pijemy poranną kawę i żegnamy się jak zwykle. Chcę dospać jeszcze kilka minut i idę do łóżka. Ledwo się położyłam mam wyraźną wizję. Widzę jak Piotr leży w szpitalnym łóżku i jest podłączony do jakiejś aparatury. Czuję, że muszę się spieszyć. Trzymam go za rękę i modlę się modlitwą, którą kiedyś otrzymałam od jednej wizjonerki. Wiem, że to musi pomóc, bo właśnie nadeszła ostatnia chwila, ostateczna walka. Trzymam go za rękę i wymawiam słowa modlitwy cicho, ale w mojej głowie dudnią jak dzwony. To właśnie teraz muszę być silna. Patrząc na Piotra nie widzę żadnej reakcji, ale wiem, że gdzieś tam w jego świecie za ciemną kotarą toczy się bitwa między dobrem i złem.

Ta wizja trwała kilka minut, ale wyprowadziła mnie z równowagi, po prostu zaczynam płakać. Była godzina 8.00. Kilka minut później z pociągu zadzwonił do mnie Piotr. Nie zwracając uwagi na siedzących ludzi opowiedział, że o przed chwilą ogarnęło go dziwne uczucie i zobaczył obraz;

  • Unosimy się razem gdzieś w przestrzeni, trzymasz mnie mocno za rękę i ciągniesz do góry ku Światłu. Na dole znajdowała się czarna maź, która próbowała mnie złapać za nogę. Wiem, że to znowu gacek. Widzę, że ta maź jednak omija mnie i chce dopaść ciebie, w tej jednej chwili ostatkiem sił wyciągam rękę i gestem „stop” odpycham tę energię. Dopiero wtedy odpływamy spokojnie ku Górze.

Przestraszyła mnie ta zbieżność czasu. Boję się, że dojdzie do jakieś sytuacji gdzie faktycznie z Piotrem może się coś stać. Ta nasza wspólna wizja pokazała, że musimy działać razem, ale czy starczy mi na to sił?


30. 11. 06 r. Szczecin. 

Wizja.

Zobaczyłam znajomego, którego nie widziałam 8 – 10 lat. Podszedł do mnie, ze strachem w oczach chwycił mnie za ramiona i zaczął trząść i krzyczeć;

  • Uważaj, on jest blisko, on nie odszedł.

Obudziłam się gwałtownie. Była 4 rano. Po chwili spróbowałam zasnąć ponownie i sen natychmiast powrócił. Znowu trząsł mnie ramionami i krzyczał

  • On nie odszedł, uważaj ! –  i wskazał na stary wygaszony dom.

p.s. Wiem, że nie odszedł i nie wiem, czy kiedykolwiek odejdzie. Co znaczy wygaszony dom?


20. 12. 06 r. Warszawa.

Zadzwonił Piotr i opowiedział, co widział;

  • Wieczorem w pokoju nagle zrobiło się dziwnie gęste powietrze. Jeśli miałbym to do czegoś porównać, to jak gorące powietrze falujące nad nad rozgrzaną autostradą.
  • Raptem pojawiła się ogromna zjawa otoczona czymś czarnym. Przeraziło mnie to, ale powoli zacząłem się z tym czymś oswajać. Jednocześnie czułem, że to mimo wszystko dobra energia. Nagle ta czarna masa w kształcie człowieka zaczęła pękać. Na wysokości jego klatki piersiowej powoli zaczęło wydobywać się światło.
  • Jesteś na dobrej drodzepowiedział.
  • Uświadomiłem sobie, że może mam szansę pozbyć się Złego.

p.s. Ale dlaczego ten ktoś był czarny? Może to ten upadły, który mu pomaga?


21. 12. 06 r. Warszawa. 

Wizja.   

  • Stałem na scenie w jakimś teatrze. W drugim rzędzie teatralnych siedzeń siedział i obserwował mnie mężczyzna ubrany na czarno. W pewnej chwili gwałtownie rzucił się na mnie i złapał za gardło.
  • Myślisz, że się uwolnisz? Nigdy…warknął.

p. s. Zdziwiłam się, że tym razem gacek był na czarno ubranym mężczyzną (mój stary znajomy). Wczoraj przyszedł ktoś i dał nadzieję, a dzisiaj pojawił się gacek i tę nadzieję zabiera. Zastanawiające to wszystko. Tak mi przyszło do głowy…. Czy oni czasami nie walczą między sobą, a Piotr tak naprawdę jest jakąś kartą przetargową, jedynie narzędziem?