Jak syn marnotrawny.

08. 11. 12 r.  Szczecin.                                                                                                              

Postanowiłam iść do AIDY, dowiedziałam się, że przyjeżdża, więc wykorzystałam tę okazję po raz ostatni. Poznała mnie od razu. Podała mi parę informacji, które nie tylko mnie jak zwykle zaskoczyły swoją trafnością, ale i tym, że układają się w konkretną całość.

  • Pani mąż był kiedyś zakonnikiem – p. s. myślę, że lepiej mówić po prostu duchownym.

To, co przeżywacie w tym życiu już się raz zdarzyło, ale wtedy wam się nie udało, wasza córka popełniła samobójstwo, teraz dali wam ponownie szansę – p. s. mało brakowało, by historia się powtórzyła.

  • Jesteście razem z mężem jak nożyczki, tniecie razem – pokazała dłonią.

hqdefault

  • Czy zapisuje pani w czerwonym pamiętniku atramentem to, co się dzieje? – Zapisuję w komputerze – W takim razie robiła to pani ostatnim razem, musi pani pisać i to ogłosić później.
  • Mieszkanie (które opuściliśmy) było totalnie nawiedzone, ale to diabeł chciał was wyrzucić, bo miał dosyć ciągłych modłów, to go parzyło i mdliło – p. s. wow… teraz ma to sens, teraz rozumiem. 
  • Niech się pani nie martwi, pani mąż jest już zmieniony. Płaszcz śmierci został odrzucony – p.s. nawiązała do wypadku z atakiem anafilaktycznym z powodu zatrucia zęba.
  • Diabeł atakuje fizycznie i będzie to robił dalej – p.s. dot. m. in. ugryzień.
  • Proszę pani, to co się dzieje to jeden wielki projekt ułożony na Górze – p.s. Jeden wielki projekt ? Nikt nie mógł lepiej tego ująć. 

Zamyśliła się, a po chwili powiedziała kilka najpiękniejszych słów, jakich wcześniej nigdy nie słyszałam.

  • Wie pani co? … Bóg przebaczył pani mężowi. Przebaczył mu.

477x477-prodigal-drawing-1

Charlie Mackesy – Prodigal Son

Kiedy powiedziałam o tym Piotrowi przez telefon usłyszałam tylko jego szloch. Wyłączył się, bo nie był w stanie rozmawiać.

Bóg przebaczył Piotrowi, tego byłam pewna z chwilą, gdy opowiedział mi o swojej wizji o pustyni. http://osaczenie.pl/wp/2016/04/22/    

Piotr jest jako ten syn marnotrawny….

Ale czy to znaczy, że to już koniec naszej walki?


09. 11. 12 r.  Warszawa.                                    

Piotr był na spotkaniu w Siedlcach, by negocjować podpisanie umowy z pewną dużą firmą. Na dwugodzinnym spotkaniu było kilka osób, sami mężczyźni + jedna kobieta, która nie włączała się do rozmowy, tylko uważnie przyglądała się Piotrowi. Po zakończeniu negocjacji podeszła do niego i zaczęła mówić;

  • Moja mama powiedziała mi, że to spotkanie będzie dla mnie bardzo ważne. Ja nie wiem dlaczego, ale muszę coś panu powiedzieć…

Słowo za słowem a zaczęła opowiadać mu całe swoje życie. Piotr był tym zaskoczony, bo widział ją pierwszy raz w życiu, po chwili był zaskoczony jeszcze bardziej, kiedy usłyszał, że;

  • …ma 3 dzieci, że faceci chcą ja ciągle podrywać i odrywać od rodziny, że do domu przyszedł czarny bardzo przystojny mężczyzna, otworzyła mu drzwi, a kiedy się odwrócił miał z tyłu ogon (!), że niedawno pośrodku domu rozległ się straszny huk, jakby coś wielkiego się rozbiło, że na drugi dzień błyskawica uderzyła w ten dom, że się wszyscy modlą się codziennie różańcem.

Ta ilość dziwnych informacji była tak nieoczekiwana, że Piotr nie wiedział co powiedzieć. Pocieszył ją tylko i powiedział, że ma wierzyć i się modlić. Niestety nie poświęcił jej więcej czasu, gdyż jego głowa była zajęta zupełnie czym innym. Szkoda. Mam do niego czasami pretensje, że lekceważy takie sytuacje, a ktoś właśnie potrzebuje pomocy i on jest jedyną osobą, która może to zrozumieć.

Zwróciłam uwagę na kilka elementów w jej historii.
To ciekawe, że kobiety widzą diabła w formie bardzo przystojnego czarnego mężczyzny (znam to z autopsji). Z kolei mężczyźni widzą go często jako kobietę. A jak widują go w takim razie homoseksualiści?

Rozległ się straszny huk, jakby coś wielkiego się rozbiło – miałam dokładnie to samo, więc wiem, o co chodzi.

Ogon z tyłu to dla mnie zupełna nowość. Nie wiem nawet co o tym sądzić. Może kobitka trochę przesadziła? icon_cool - Kopia


18. 11. 12 r. Warszawa. Wizja                                                 

Byłem w pokoju, nie wiadomo skąd pojawiła się broń, karabin Kbk 47 AK, wersja zmodernizowana z piękną drewnianą kolbą i miałem do tego 3 pełne magazynki z nabojami. W ułamku sekundy załadowałem, przeładowałem i odbezpieczyłem. Wyraźnie widziałem czarną lufę, pięknie obrobioną drewnianą kolbę. Byłem gotowy, a wtedy usłyszałem;

  • Nie możesz już iść tą drogąodłożyłem broń.

Piotr musi się jednoznacznie opowiedzieć, po której stronie stanąć.